Pierwsze podejście
KKKKażda porządna i nieporządna powieść, nowela, fraszka czy poemat rozpoczyna się od wprowadzenia. Jako, że tutaj też mamy do czynienia z potencjalnym dziełem literatury nowoczesnej więc tej, jakże istotnej części każdego bestselleru, nie mogłoby zabraknąć. Pamiętam jak dziś mój pierwszy trening Capoeiry. Pierwszy kontakt z ginga, z axe, z ludźmi, których łączy ta sama pasja. I pierwszy spektakularny upadek na dupsko przy podniesieniu nogi powyżej magicznego poziomu 30cm. Później było ich więcej i było bardziej bolesne jednak coś jest w tym, że pierwszy raz zawsze się pamięta. Pierwsze myśli jakie się pojawiają w pustej łepetynie laika: "ale dlaczego ja tak nie umiem...?", " ale kiedy ja się tego nauczę...?". Z perspektywy czasu najbardziej zastanawia mnie zawzięte i permanentne ignorowanie cennych wypowiedzi starszych stopniem uczniów, iż przecież wszystko przychodzi z czasem a umiejętności nabywa się w trakcie intensywnych treningów. Nieeee.... Ale to przecież niemożliwe, bo ja widziałam już tyle razy ten element na filmiku z you tube a jak chciałam go zrobić na dywanie to mi nie wyszło... I jestem taka beznadzieeeejnaaa.... Jedyne pocieszenie, że chociaż moi znajomi mieli ze mnie niezły ubaw. Nie pamiętam, w którym momencie dotarło do mnie w końcu, że mają rację (to chyba jest kwestia dojrzałości, a ja niestety nie jestem nawet w stanie zapamiętać encyklopedycznej definicji tego skomlikowanego zjawiska...) ale gdy już to sobie uświadomiłam, można było zaobserwować u mnie proces, który mądrzy ludzi w białych kitlach z długimi rękawami nazywają "złapaniem bakcyla". Jednak zanim się to stało, musiałam pokonać coś, co inni ludzie z kulkami w rękach uznających za modne wszystko, oby z moheru nazywają, wyboistą drogą do oświecenia. Wyjątkowo, z ciężkim sercem ale... no cóż... zgodzę się z tym, że warto. Pasja zmienia. Wpływa na wszystko. Można mieć tego świadomość, można temu wierzyć ale nie można tego wiedzieć dopóki się nie przekona o tym na własnej skórze. Warto poszukiwać pasji, która wyzwoli w nas potencjał jakiego się nawet nie spodziewamy. Nie zamieniłabym tego absolutnie na nic.
